Materiały i Sprawozdania Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego T. 45(2024)

URI dla tej Kolekcjihttps://repozytorium.ur.edu.pl/handle/item/12074

Przeglądaj

Ostatnio nadesłane materiały

Aktualnie wyświetlane 1 - 12 z 12
  • Item type: Pozycja ,
    Brązowa siekierka z tulejką i uszkiem ze stanowiska Niedźwice 12
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Rajpold, Wojciech
    Forma omawianej siekierki uzewnętrznia inspiracje wytwórczością metalurgiczną z terenów Śląska lub Małopolski. Niewykluczone, że obecność omawianego artefaktu na terenie Wyżyny Sandomierskiej to efekt kontaktów ludności tarnobrzeskiej kultury łużyckiej z przedstawicielami grupy górnośląsko-małopolskiej kultury łużyckiej. Chronologia siekierki, mieszcząca się w zakresie IV–V okresu epoki brązu, nie wyklucza podnoszonej przez Andrzeja Matogę (1989, 277) koncepcji o fizycznych kontaktach pomiędzy tymi ugrupowaniami. To, co jest wyjątkowe to fakt, że dotychczas nie odkryto podobnego okazu siekierki na obszarze objętym osadnictwem tarnobrzeskiej kultury łużyckiej. W zasięgu tej jednostki obserwujemy przede wszystkim nagromadzenie artefaktów o proweniencji południowej. Pod tym względem teren Wyżyny Sandomierskiej wyróżnia się. Wspomniano wcześniej o siekierkach z Oficjałowa (Florek 2016), które można uznać za wpływy „zachodniej” wytwórczości metalurgicznej na tych terenach. Warto także podkreślić, że Wyżyna Sandomierska nie jest jedynym obszarem, w odniesieniu do którego podnosi się możliwość wcześniejszej obecności innej grupy z kręgu pól popielnicowych. Elżbieta Kłosińska wskazała na możliwość zaistnienia podobnej sytuacji na obszarach nad środkową Wisłą. Uwaga ta dotyczy m.in. dwóch cmentarzysk z Kosiny, pow. kraśnicki, które wykazywały znaczące różnice względem siebie (Kłosińska 2005, 276, 284). W literaturze podnoszona jest także kwestia dłuższego przeżywania się tradycji trzcinieckiej na terenach Wyżyny Sandomierskiej (Florek, Taras 1996; 2003; Florek 2009, 215). W związku z powyższym, nie można jednoznacznie wykluczyć, że siekierka trafiła tutaj nie do środowiska „tarnobrzeskiego”, lecz do ugrupowania reprezentującego „starsze” tradycje kulturowe. Kwestia ta wymaga oczywiście szerszych badań. W tym kontekście kluczowe mogłoby być wzmiankowane w literaturze cmentarzysko, które miało znajdować się w Niedźwicach i które jest datowane na IV–V okres epoki brązu. Niestety, opublikowane informacje na jego temat są bardzo lakoniczne. W tym miejscu warto również odnotować, że w przypadku egzemplarzy z Wilamowic, Gole oraz Masłomęcza podnosi się możliwość wpływów nordyjskich (Orlińska 2020, 211). Inspiracje te mogły docierać poprzez Brandenburgię, wzdłuż dolnej i środkowej Odry i dalej poprzez Wisłę i Bug w kierunku południowym. Oczywiście, przyjęcie tej koncepcji nie neguje roli ośrodka śląskiego w rozpowszechnianiu tego rodzaju zabytków na terenie dzisiejszej Polski. Drugim istotnym aspektem jest kwestia funkcji omawianego zabytku. Jest to znalezisko luźne, w bezpośrednim otoczeniu którego nie znaleziono innych artefaktów. Jak już wspomniano, w okolicy nie zanotowano zbyt wielu śladów osadnictwa ze środkowej i późnej epoki brązu. Brak jest również podstaw do łączenia tego odkrycia ze sferą funeralną. W przypadku przedmiotów z brązu, mających ogromną wartość materialną i prestiżową dla społeczności z epoki brązu, często wskazuje się na deponowanie ich w postaci ofiary dla bóstw (Mogielnicka-Urban 1997, 18). W ten sposób najczęściej interpretuje się przedmioty złożone w miejscach, z których nie można było ich ponownie podjąć (bagnach, jeziorach, rzekach) (Jeremicz 2009a, 220), względnie w obrębie eksponowanych form terenu (Maciejewski 2022, 195–196). Uwaga ta dotyczy również siekier, które dość często odnajdujemy w środowisku wodnym (Jeremicz 2009b). Jako przykład można tu wskazać siekierę z Senisławic, w województwie świętokrzyskim odnalezioną w korycie rzeki (Florek 2006, 378). W przypadku analizowanego egzemplarza można dodatkowo zauważyć, że jest on pokryty ciemnozieloną patyną, która może sugerować, że znajdował się on pierwotnie w środowisku wodnym. Należy również zauważyć, że omawiany zabytek został odkryty u samej podstawy dość stromego stoku. Po silniejszych ulewach woda – spływając ze stoków – musiała zatrzymywać się w tym miejscu. Przynajmniej czasowo teren ten mógł być zatem podmokły i to stąd mogła się wziąć wspomniana patyna. Warto także zaznaczyć, że obecny bieg Koprzywianki różni się od pierwotnego. W latach 30. ubiegłego wieku przeprowadzono regulację tej rzeki, w efekcie czego jej koryto zostało przesunięte w kierunku południowym. Mapy topograficzne z tego czasu pokazują, że koryto Koprzywianki w okolicach Niedźwic pierwotnie usytuowane było bardziej w kierunku północnym. W kontekście tych danych, powiązanie omawianego odkrycia z darem złożonym do wody jest dość prawdopodobne. Interpretacja tego typu depozytów jest bardzo szeroka. Z reguły traktuje się je jako ofiary dla bóstw/duchów przodków, dary wotywne lub dziękczynne. Należy przy tym pamiętać, że złożenie przedmiotu w takim środowisku, oznaczało jego ostateczną utratę. Mogło mieć to także wartość prestiżową, gdyż tylko osoba odpowiednio zamożna mogła sobie pozwolić na taką stratę. Na zakończenie, warto przypomnieć, że jeszcze do niedawna obszar Wyżyny Sandomierskiej we wczesnej fazie rozwoju tarnobrzeskiej kultury łużyckiej był traktowany jako teren słabo nasycony przedmiotami brązowymi (Rajpold 2015, 101). W ostatnim czasie obserwujemy znaczny wzrost odkryć artefaktów wykonanych z tego metalu, co ma związek z intensywną działalnością detektorystów. Na przestrzeni ostatnich kilku lat pozyskano między innymi zestaw brązowych przedmiotów z Kaliszanów – Folwark, pow. opatowski (sierp, dłutko, dwa grociki strzał) oraz brązowy sierp z Brzezia, pow. opatowski (zabytki ze Zbiorów Muzeum Zamkowego w Sandomierzu, obecnie w opracowaniu). Przykłady te pokazują, że rejestrowany dotąd obraz mógł być jedynie odzwierciedleniem stanu badań, a niekoniecznie odbiciem rzeczywistości. Należy przy tym jednak wyrazić pewną obawę, czy wraz z tym nowym napływem źródeł nie tracimy również cennego kontekstu odkryć?.
  • Item type: Pozycja ,
    „Na pograniczu... Najstarsze dzieje ziemi jarosławskiej” – nowa wystawa stała w Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Burghardt, Marcin; Sieradzka, Elżbieta
    Since June 21, 2024, the Museum in Jarosław the Orsetti House has presented a new permanent exhibition entitled “On the borderland... Jarosław Region in prehistory and the Middle Ages”. The exhibition shows, in an accessible manner, the communities that inhabited the area of today’s Jarosław district and surrounding regions, from the Late Palaeolithic (approx. 20–15 thousand years ago) to the Late Middle Ages (end of the 15th century). In this way, the Jarosław institution has become another museum in south-eastern Poland offering a permanent archaeological exhibition. The current exhibition is the third permanent exhibition of this kind in the history of the Jarosław institution. It is worth mentioning that the previous permanent archaeological exhibition in Jarosław was open many as 50 years ago. The decision to return to presenting archaeological topics in the museum’s permanent exhibitions was influenced by many factors – the main among them being the enormous increase in knowledge about the communities inhabiting south-eastern Poland in prehistoric and early historical periods, which has been observed since the early 20th century. Archaeological research performed in the region for over the last 20 years has led to many spectacular discoveries – noteworthy among them are the works carried out since 2016 in Chotyniec, the only Scythian culture hillfort in the area of Poland, located in the eastern part of Jarosław district. Work on the exhibition lasted almost two years. The implementation of the exhibition was co-financed by the Ministry of Culture and National Heritage under the program “Supporting Museum Activities.” The total cost of the project amounted to over 250,000 PLN. The title of the exhibition – “On the Borderland...” refers to the specific location of the present-day Jarosław district. This area, situated within the natural transport routes: the Przemyśl Gate and the San river valley, was at many times in history a place where cultural influences intersected along both the east-west and north-south axes. Due to the limited space available at the museum – the 16th-century Orsetti House – a single room, sized 11.5×3.3 meters, was allocated for the exhibition. It was assumed that each of the discussed time segments would be represented by one display case accompanied by a visual representation – a depiction of a person who lived during that particular historical period. Over 80% of the artefacts presented at the exhibition are the items from the own collection of the Museum in Jarosław the Orsetti House. This collection has been supplemented by copies, reconstructions, and replicas made especially for the exhibition, as well as materials from archaeological sites in the Jarosław region, borrowed from the National Museum of the Przemyśl Land in Przemyśl, the Regional Museum in Rzeszów, and the Institute of Archaeology at University of Rzeszów, in collaboration with the Foundation for Archaeological Centre in Rzeszów. One of the most distinctive elements of the exhibition is a mannequin displaying a reconstructed outfit and equipment of a warrior from the Scythian cultural circle. The exhibition is accompanied by a comprehensible catalogue, designed as a compact guide to the prehistory and Middle Ages of the Jarosław region. An important part of the project is also an educational program aimed primarily at students from the Jarosław district. The creation of the new archaeological exhibition “On the borderland... Jarosław Region in prehistory and the Middle Ages” is part of the expansion of the permanent exhibition of the Museum in Jarosław the Orsetti House related to the upcoming celebration of the 100th anniversary of the institution, which will take place in 2025. The exhibition, dedicated to the earliest history of the Jarosław land and located in the first exhibition hall, serves as an introduction to the rest of the museum’s displays.
  • Item type: Pozycja ,
    Unikatowe znalezisko elementu uprzęży końskiej z terenu Lubelszczyzny
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Kłosińska, Elżbieta Małgorzata
    At the end of the last century, a small object, probably made of bronze, was found in the area of Dys, Niemce commune, Lublin district, Lublin voivodeship. The artefact, discovered by chance, lacks an exact findspot as well as any cultural context. The object is a looped knob (divider), whose association with horse harness equipment seems beyond doubt. Within the horse’s bridle, it served both as a decorative element and, more importantly, as a functional one: it was used to thread or cross straps or ropes, or to connect metal components into functional sets. The artefact from Dys is relatively well preserved. It features a simple, hemispherical cap or shield and four legs (three of which are preserved) that emerge approximately 2 mm from the edge on the underside of the cap. Below, the legs rest on a ring, which is now only partially preserved. Looped knobs are frequently recorded across Central Europe in assemblages contemporary with the phenomena referred to in archaeological literature as the Cimmerian, ThracianCimmerian, or pre-Scythian horizon. They present similar dimensions but show considerable variation in the structure of the cap and base, as well as in the number of legs connecting these two parts. The looped knob from Dys shows certain (though not exact) formal similarities to the Füzesabony-type looped knob, associated with the so-called Cimmerian horizon. Such items appear in burial assemblages that include materials of this horizon, dated to the end of phase HaB2 and the transition to HaB3. The analysed artefact closely resembles, for example, looped knobs from barrow 1 at Pécs-Jakabhegy in Hungary. So far, no satisfactory analogies have been identified within Polish territory. The artefact from Dys is not the only looped knob known from the Lublin or Subcarpathian regions. A heavily damaged object of similar function was also found in Podhajce, Łaszczów commune, Tomaszów district, Lublin voivodeship. The assemblage of Cimmerian or Thracian-Cimmerian artefacts discovered in the Lublin region is not particularly large. These are rare imports within the Lusatian culture environment of this area. Worth mentioning are, for instance, cheekpieces of the Dunakömlöd type from Komarów-Osada (loco commune, Zamość district, Lublin voivodeship) and Honiatyn (Dołhobyczów commune, Hrubieszów district, Lublin voivodeship), a Kamyševacha-type cheekpiece from Mikulin (Tyszowce commune, Tomaszów district, Lublin voivodeship), and a fragment, probably of a Černogorovka-type cheekpiece, from Gródek (Hrubieszów commune, Hrubieszów district Lublin voivodeship). This small set of finds will likely grow in the future.
  • Item type: Pozycja ,
    Drugowojenne militaria wielkogabarytowe odkryte podczas poszukiwań prowadzonych w okolicach Sandomierza w latach 2020–2024
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Salamucha, Agata
    Wyniki przedstawionych poszukiwań przeprowadzonych przez stowarzyszenia poszukiwaczy w okolicach Sandomierza, zwieńczonych sprawozdaniami, raportami oraz dokumentacjami, często zawierającymi szczegółowe opracowania, pokazują, że zabytki związane z okresem II wojny światowej mają dużą wartość i pozwalają na pozyskanie wielu cennych informacji dotyczących samych przedmiotów bądź związanych z nimi wydarzeń. Problemem jednak wciąż pozostaje kwalifikacja zabytków, odkrytych podczas badań na stanowiskach drugowojennych. Wynika ona głównie ze świadomości i archeologów, i poszukiwaczy, że magazyny dedykowanych obiektów muzealnych są obłożone wieloma wręcz identycznymi przedmiotami, które były wykonywane w fabrykach, w seriach liczących setki tysięcy egzemplarzy, bez żadnych cech indywidualnych (Sabaciński 2015, 132). Jedyna różnica widoczna między nimi to stan w jakim przetrwały do dnia dzisiejszego. Prowadzi to do porównywania zabytków pod względem ich stanu zachowania, a następnie odrzucenia przedmiotu gorszej jakości. W przypadku militariów wielkogabarytowych sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Z powodu ich rozmiarów zapewnienie im właściwej ochrony staje się bardzo kosztowne, a czasami wręcz niemożliwe. Z tego względu, przedmioty te są przyjmowane przez placówki muzealne niechętnie lub wcale (Florek 2019, 23). W niektórych przypadkach muzea przyjmują tylko wybrane zabytki, gdyż – tak jak wspomniano wyżej – ich konserwacja oraz przechowywanie wymaga ogromnych nakładów finansowych. Dlatego w wielu przypadkach członkowie stowarzyszeń zabiegają, aby odkryte przez nich militaria wielkogabarytowe pozostawały w ich depozycie; gdyby zostały uznane za zabytki archeologiczne, musiałyby trafić do muzeum lub innej instytucji, wskazanej przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (Florek 2019, 17, 22–23). Część przedmiotów pozyskanych podczas przedstawionych powyżej poszukiwań została przekazana do muzeów. Placówki te jednak nie są zbyt chętne do przyjęcia tego typu zabytków, zwłaszcza że ich wartość ekspozycyjna najczęściej jest nikła. Nieuznanie odkrytych obiektów, pomimo ich wartości historycznej, za zabytki archeologiczne jest pośrednim rozwiązaniem umożliwiającym przekazanie ich w opiekę stowarzyszeniom poszukiwaczy i eksploratorom. W związku z tym, znaleziska te pozostały u odkrywców, którzy współpracując ze służbami konserwatorskimi dbają o nie, zabezpieczają, przechowują, przygotowują ich pokazy oraz pełne opracowania – w praktyce jest to jedyna możliwość zachowania i prezentowania militariów wielkogabarytowych.
  • Item type: Pozycja ,
    Badania historyczne oraz nieinwazyjne i małoinwazyjne badania archeologiczne cmentarza z okresu pierwszej wojny światowej w Tuszowie, w gminie Jabłonna, w powiecie lubelskim, w roku 2024
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Gałecka, Marzena; Piotrowski, Marcin; Piotrowska, Patrycja; Piotrowska, Zuzanna
    Transdyscyplinarne badania prowadzone w obrębie cmentarza z okresu pierwszej wojny światowej w Tuszowie, z wykorzystaniem studiów historycznych, doświadczeń konserwatorskich, refleksji nad pamięcią zbiorową i metod archeologicznych, zwłaszcza prospekcji geofizycznych, odwiertów i analiz geochemicznych, a także analiz danych przestrzennych pozwoliły na uzyskanie wiedzy, która byłaby trudniejsza do zdobycia przy rozłącznym traktowaniu zaangażowanych dziedzin (interdyscyplinarność). Wymiernym efektem tej wspólnej pracy było wpisanie tuszowskiej nekropoli do rejestru zabytków. W uzasadnieniu decyzji Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków podkreślono między innymi wartości historyczne, zachowane wartości kompozycyjne oraz naukowe cmentarza wojennego w Tuszowie (Decyzja LWKZ 31.12.2024). Było niezwykłym doświadczeniem nie tylko poznawanie historii powstania tuszowskiej nekropoli, ale także przyglądanie się jej posthistorii: przekazywaniu i utrwalaniu wiedzy o niej, nieudanych próbach wymazania jej z pamięci i krajobrazu, manipulowaniu obrazami przeszłości. W rozpoznaniu topografii cmentarza szczególnie przydatna okazała się prospekcja geofizyczna, a konkretnie elektrooporowa. Pozwoliła ona na uchwycenie 13 mogił zbiorowych, które w żaden sposób nie rysują się obecnie na powierzchni, a także kilku innych obiektów, które można wiązać z dwufazowością nekropoli, różnymi wkopami, w tym prawdopodobnie pochówkiem z okresu drugiej wojny światowej oraz użytkowaniem terenu przez prywatnych właścicieli. Warto podkreślić, że sama geofizyka – bez wbicia łopaty – nie tylko ujawniła nieczytelną w inny sposób organizację pola grzebalnego, ale potwierdziła i uszczegółowiła wiele informacji zawartych w źródłach pisanych i kartograficznych, jak również danych przekazywanych przez p. Bogdana Wałachowskiego. W rozpoznawaniu stratygrafii naturalnej i antropogenicznej cmentarza przydatne okazały się odwierty, które przy okazji zweryfikowały wyniki prospekcji elektrooporowej i dostarczyły próbek ziemi do badań geochemicznych. Analizy, dzięki którym można było określić obecność i względną ilość związków fosforu w różnych miejscach i na różnych głębokościach, pozwoliły na potwierdzenie lokalizacji pochówków ludzkich w płaskiej części nekropoli, a także na określenie średniej ich głębokości, która wynosi od 1,45 do 2 m. Zastosowane metody, potraktowane łącznie, okazały się przydatne w badaniu tego typu obiektów zabytkowych i z powodzeniem mogą być wykorzystywane na innych stanowiskach związanych z grobownictwem wojennym, oczywiście przy pewnych modyfikacjach uwzględniających lokalne warunki (zwłaszcza analizy geochemiczne). Metoda fosforowa wydaje się dobrym narzędziem do weryfikacji obecności szczątków ludzkich. Należy jednak pamiętać, że kluczowe znaczenie ma w tym przypadku pobieranie próbek zerowych z miejsc znajdujących się poza weryfikowanym obszarem. Należy podkreślić ogromną przydatność przeprowadzonych badań dla rewaloryzacji cmentarza wojennego w Tuszowie, bowiem wiadomo już, że na jego terenie nie powinno się wyznaczać żadnej drogi – z uwagi na zalegające na całej jego szerokości pochówki żołnierskie. Cmentarz z okresu pierwszej wojny światowej w Tuszowie, którego (post)historia wciąż się pisze, zasługuje na dalsze badania. Interesujących rezultatów może dostarczyć przede wszystkim rozwijanie metod geofizycznych. Pewna moc informacyjna kryje się również w zasobach pamięci lokalnej społeczności.
  • Item type: Pozycja ,
    Archeologia i język: słowiańskie nazwy protohistorycznych grodzisk na terenie północno-wschodniej Italii w szerokim kontekście danych językoznawczych, źródeł pisanych i odkryć archeologicznych
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Piotrowski, Marcin
    Gdyby pozostać na gruncie tradycyjnej archeologii, skupiającej się na opisie kultury materialnej, trudno byłoby powiedzieć coś sensownego o grodziskach protohistorycznych na terenie Italii północno-wschodniej w kontekście średniowiecznych Słowian. Nie natrafiono – jak dotąd – w ich obrębie na żadne zabytki, czy choćby drobne materialne ślady, które można by połączyć ze Słowianami w tym okresie. Związek ten jest jednak ewidentny, na co wskazują nazwy tych obiektów utrwalone w średniowiecznych źródłach pisanych i toponimii. Nie są to nazwy przypadkowe, lecz takie, które wymagały interpretacji, a zatem zaangażowania. O ile uboższa byłaby synteza dziejów Słowian italskich, gdyby pomijała dane językowe? Na szczęście powiększa się obecnie złożoność i kompleksowość problemów badawczych, dlatego koncepcje studiów lokujące się wewnątrz jednej dyscypliny okazują się po prostu niewystarczające i tracą na atrakcyjności. W rezultacie pojawiają się rozmaite przesunięcia i modyfikacje granic dziedzin naukowych, a programy badawcze – siłą rzeczy – przybierają charakter interdyscyplinarny lub transdyscyplinarny. W przeciwieństwie jednak do interdyscyplinarności, która nie przekształca pola badawczego włączonych w nią dziedzin, transdyscyplinarność stawia problemy, które nie są możliwe do rozwiązania w obrębie żadnej z nich i prowadzi do ukonstytuowania, choćby na chwilę, nowego pola badawczego (Zeidler-Janiszewska 2006, 10–11; Domańska 2011, 55–56). Dane językowe mogą wiec stać się źródłami archeologicznymi w badaniach transdyscyplinarnych. Podejściu takiemu sprzyjają całkiem liczne toponimy słowiańskie w północno-wschodnich Włoszech. Znaczenie tego faktu łatwiej zrozumieć i docenić, kiedy po równać go z wkładem toponimicznym Longobardów. Mimo, iż przez ponad dwa wieki dominowali oni we Friuli (568–774), pozostawili po sobie relatywnie naprawdę niewiele nazw miejscowych (Finco 2021, 216). Powtarzalny i dość ujednolicony wśród Słowian italskich sposób nadawania protohistorycznym osiedlom obronnym wspólnych nazw – przeważnie nawiązujących do form *gardu, *gardiku, *gardiska, brak ich indywidualizacji nazewniczej, wskazuje na branie pod uwagę przede wszystkim ich cech zewnętrznych – tego, co je łączyło (eksponowana pozycja, mury, relikty fortyfikacji, wały zamykające przestrzeń), a nie wyróżniało (konkretne wydarzenia, osoby, grupy społeczne, etnosy, rola gospodarcza, znaczenie administracyjne, znaczenie militarne). Sugeruje to, że obiekty te, dostrzegane w terenie, traktowano raczej jako ślady dawnej świetności, nie zaś jako struktury o aktualnym znaczeniu użytkowym i społecznym. Wydaje się, że grodziska te pełniły przede wszystkim określoną rolę w oswajaniu przestrzeni jako dominanta w terenie, której przypisywano historyczną lub mityczną przeszłość. Dostrzeżenie i nazwanie tych obiektów wiązało się z ich klasyfikacją, ocenianiem, wartościowaniem i uznaniem za własność, rzecz jasna niekoniecznie w sensie prawnym. Jako charakterystyczne i porzucone, niefunkcjonujące miejsca w przestrzeni, nadawały się doskonale do poprowadzenia przez nie granicy – granicy, która przecież w średniowieczu była nieciągła (dyskretna) i wymagała wyróżniających się punktów topograficznych. Na poziomie podświadomości proces ten był też lokowaniem w tych miejscach nadziei na stabilność i niezmienność – lokowaniem powtarzanym przez kolejne pokolenia, nawet po romanizacji i utraceniu zdolności rozumienia używanych nazw. Biorąc pod uwagę formy obecności oraz rolę Słowian w północno-wschodniej Italii, cały kontekst historyczny, nie było społecznych i politycznych warunków do zakładania przez nich grodów, jakie powstawały w okresie plemiennym w Europie środkowej i wschodniej, a później, w okresie wczesnych państw, praktycznie na terenie całej Słowiańszczyzny. Określenia pochodne od form prasłowiańskich *gardu, *gardiku i *gardiska tkwiły jednak w słowniku i tradycji Słowian zamieszkujących północno-wschodnie regiony Półwyspu Apenińskiego, choć pojęcia te i wyobrażenia na ich temat zostały przyniesione z zewnątrz. Ich obraz wśród Słowian południowych kształtował się również pod wpływem zastanego krajobrazu kulturowego z jego licznymi obiektami obronnymi, od protohistorycznych osad, poprzez rzymskie twierdze, miasta i ośrodki kultu, aż po ufortyfikowane obiekty średniowieczne. Wyraźna przewaga toponimów typu Grodzisko (typ pierwszy) (15 na 20, czyli 75%), które w większości przypadków (8 na 15, czyli 53,33%) da się powiązać z konkretnymi protohistorycznymi osadami obronnymi, pozwala widzieć w tym zjawisku zwyczaj – konkretne działanie, ale też uświadomienie sobie ich przeszłej świetności. Kiedy dodamy do tego nazwy typu Gród (typ trzeci) i Gródek (typ drugi), liczba protohistorycznych osiedli obronnych z nazwą wywodzącą się od prasłowiańskich form *gardu, *gardiku, *gardiska wzrośnie do 12. Jeżeli uwzględnimy wszelkie ślady fortyfikowania i naturalne walory obronne miejsca, to okaże się, że cechy te można odnieść do aż 16 toponimów trzech badanych typów, co daje 80%. Nie można tu mówić o przypadku! Specyficzna sytuacja topograficzna, kontekst osadniczy północno-wschodniej Italii, a także względna obfitość źródeł archeologicznych, językoznawczych oraz pisanych dała możliwość zbadania i udokumentowania tych interesujących korelacji między kulturą materialną (krajobrazem kulturowym) a toponimią. Choć obserwacje dotyczą peryferii świata słowiańskiego, nasuwające się wnioski skłaniają do patrzenia z większą ostrożnością na próby rozluźniania pojęcia grodzisko i pochodnych od niego toponimów z pozostałościami dzieł obronnych, czyli dawnych grodów, podejmowane przez niektórych badaczy w głębi Słowiańszczyzny (por. Florek 2014). Zebrany materiał porównawczy, w postaci innych toponimów, znalezisk archeologicznych oraz wzmianek w źródłach pisanych, poddany analizom przestrzennym, wykazał wyraźną geograficzną współzależność między nazwami trzech interesujących nas typów a śladami obecności Słowian. Widać to wyraźnie na przedstawionych mapach skupień, jak i w zestawieniach obiektów pozostających w sąsiedztwie, w zasięgu krótkiej podróży umożliwiającej powrót tego samego dnia (mikroregion). Diagram Woronoja umożliwił regionalizację zebranego materiału wokół nazw pierwszego, drugiego i trzeciego typu i oszacowanie zasobów poszczególnych regionów w oparciu o kryterium odległości (dostępności). Rzucająca się w oczy gęstość osadnictwa słowiańskiego w północno-wschodniej Italii w średniowieczu nie tylko przyczyniła się do wytworzenia rozbudowanej toponimii, ale także do trwałości nazw miejscowych, w tym tych wywodzących się od form *gardu, *gardiku, *gardiska. Owa trwałość musiała wynikać również z ewolucyjnego, stopniowego asymilowania się Słowian w społeczeństwie północno-wschodniej Italii posługującym się językami romańskimi, zarzucając najpierw niechrześcijańskie praktyki wyposażania zmarłych oraz różne zabiegi magiczne towarzyszące pochówkom (Piotrowski 2022, 212). Nastąpiło to gdzieś w XI stuleciu, podobnie jak w innych rejonach kultury ketlaskiej. Kulturowy i językowy pierwiastek słowiański zaczął być wchłaniany od XII w., przy czym w pierwszej kolejności objawiło się to poprzez zarzucanie imion słowiańskich i wybieranie tych romańskich, w tym chrześcijańskich. Sama chrystianizacja przyczyniła się do wymiany terminologii religijnej, a z czasem częściowo także tej z dziedziny życia codziennego. Wydaje się jednak, że mowa słowiańska mogła się utrzymać w głębi północno-wschodnich Włoch do końca średniowiecza jako język rodzinny, używany w domu przez ludność porozumiewającą się na zewnątrz w dialektach romańskich. Sytuację taką obserwujemy również dziś na terenie Słowiańszczyzny Friulskiej (Slavia Friulana), gdzie język słowiański od średniowiecza przeplata się z językami romańskimi (por. Bonessa et al. 2013). Ewidentny związek nazw trzech badanych typów ze średniowiecznym osadnictwem słowiańskim w północno-wschodniej Italii jest zagadnieniem dającym perspektywy dalszych badań. Przede wszystkim warto podjąć próby poszukiwania archeologicznych i toponomastycznych śladów obecności słowiańskiej w sąsiedztwie trzech lokalizacji: Gradisca di Spilimbergo, Gradisca w Pasiano di Pordenone, obydwie na terenie Friuli-Wenecji Julijskiej, a także Borgo Gradisca w Castello Roganzuolo, we wschodniej części regionu Wenecja Euganejska. Wydaje się, że ich izolowana pozycja na mapach jest w jakiejś mierze wynikiem stanu rozpoznania, braku pewnej tradycji i wrażliwości badawczej, charakterystycznej dla uczonych i regionalistów działających w środkowej oraz wschodniej części Friuli, bliżej świata słowiańskiego. Pewne nadzieje kryją się również w protohistorycznych osadach obronnych, które noszą nazwy typu Gradisca, Gradiscutta i ich warianty, a także Grad i Gradec/Gradez. Być może podczas przyszłych prac wykopaliskowych lub w trakcie przeglądania materiału zabytkowego pochodzącego z wcześniejszych badań uda się zidentyfikować zabytki średniowieczne lub może nawet sugerujące związki z kulturą słowiańską? Pewien potencjał kryje się również w toponimach wskazujących na grodzisko, takich jak Gradisca d’Isonzo, Gradisca w Pasiano di Pordenone, Gradiscutta di Faedis, Gradiscutta di Gorizia, Gradisca w miejscowości Ruda, Gradischis w Beano czy Borgo Gradisca w Castello Roganzuolo, w powiązaniu z którymi nie natrafiono na razie na obiekty obronne. Jest bardzo prawdopodobne, że w jakimś zakresie jest to rezultat stanu badań. Szczególnie na użytkowanej rolniczo Równinie Friulskiej obiekty wznoszone z ziemi, drewna i luźnych kamieni były znacznie narażone na zniszczenie. Nadzieję na odnalezienie nowych grodzisk protohistorycznych dają coraz powszechniej stosowane metody teledetekcyjne (LiDAR, fotografia satelitarna i lotnicza w zakresie światła widzialnego i multispektralna). Interesujących materiałów w postaci kolejnych nazw wywodzących się z form *gardu, *gardiku, *gardiska, a także innych toponimów słowiańskich mogą dostarczyć dalsze prace terenowo-językoznawcze, szczególnie prowadzone wśród lokalnych społeczności. Część tego typu nazw może być jeszcze ukryta w archiwach, dokumentach, na dawnych mapach i planach. Biografia grodzisk protohistorycznych na terenie północno-wschodnich Włoch, wzniesionych w epoce brązu lub wczesnej epoce żelaza, nie kończy się w momencie ich opuszczenia. Równie ciekawa jest ich posthistoria ciągnąca się przez okres lateński, rzymski, średniowieczny i nowożytny. Nie sposób było ich nie zauważyć, nie uwzględnić w działaniu, nie nazwać. W tym przejawia się ich sprawczość i przynależność do wielu ludów, kultur i epok. Słowiański epizod w długim „życiu” przynajmniej części z nich daje nam nową perspektywę, która pozwala w nieco pełniejszy sposób spojrzeć na osadnictwo słowiańskie w Italii wieków średnich. Biograficzne podejście uświadamia nam znaczenie upływającego czasu, młodości, dojrzałości i starości, a więc też zmian, jakie się z tym wiążą. Wnet pojmujemy, że grodziska, które obserwujemy dziś w terenie, w średniowieczu – jeśli nawet już nie funkcjonowały – były znacznie lepiej zachowane. Nie możemy ich zobaczyć w tamtej postaci. Krajobraz jest jak rzeka. Nie można dwa razy wejść do tego samego krajobrazu.
  • Item type: Pozycja ,
    Przemiany zabudowy sektora Champlain (oppidum Bibracte) w świetle badań wykopaliskowych z lat 2013–2019
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Bochnak, Tomasz; Hamm, Gilles
    Since 2005, a team from the Institute of Archaeology at the University of Rzeszów (IA UR) has been participating in research at the oppidum of Bibracte (Mont Beuvray) in Burgundy. In 2012, a decision was made to begin excavation works to investigate the situation on the slope descending towards road D 274 (Fig. 1). The designated area is intended to eventually connect the excavation sites from the Côme Chaudron and Champlain sectors with the top of the hill called Theurot de la Wivre (793 m), which was researched by the team led by Thierry Luginbühl (Guichard 2007, 26, 27). The study presented here is preliminary in nature and is based mainly on data collected in the years 2013–2019 (Fig. 2). Regarding the slope of the Champlain sector, five wide terraces were identified (Fig. 3). These units have only been partially uncovered, as their edges are usually located outside the excavation boundaries. Within the terraces, several phases of settlement were identified. There is a sequence involving the formation of the terraces and adjustments based on creating flattened areas, as well as a sequence of settlement phases of the researched area. It has been possible to document the chronological relationships between individual structures on the discussed terraces. In specific cases, the construction extended over two neighbouring terraces (neighbouring terraces were linked structurally). It seems there was no fixed rhythm of changes in the phases of settlement, therefore we cannot precisely synchronize all transitions in the use of the terraces. However, it is very likely that some building phases on the successive terraces are to a significant degree contemporary with each other. Despite the relatively poor state of preservation of immovable features recorded on the Champlain slope and the few clear stratigraphic relationships, the features documented between 2013 and 2019 can be linked with three successive stages of occupation, ranging from LT D2b phase to the middle period of Augustus’s reign (Figs. 13–16). The research in the Champlain sector has not been completed yet. The conclusion of the fieldwork is planned for 2025.
  • Item type: Pozycja ,
    Wczesnośredniowieczna zapinka podkowiasta z Koprzywnicy, woj. świętokrzyskie. Przyczynek do badań nad kontaktami Ziemi Sandomierskiej z Europą Wschodnią w XI w.
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Florek, Marek; Krzywicka, Weronika
    Zapinka podkowiasta znaleziona w Koprzywnicy potwierdza nie tylko istnienie bliskich kontaktów handlowych, kulturowych i politycznych Ziemi Sandomierskiej z Europą Wschodnią we wczesnym średniowieczu, poświadczonych również źródłami o innym charakterze (por. Florek 2019), ale wydaje się również stanowić kolejną przesłankę, wskazującą na udział przybyszy z terenów średniowiecznej Rusi w organizacji struktur państwa piastowskiego na jego terenie w XI w.
  • Item type: Pozycja ,
    Osady kultury trzcinieckiej i tarnobrzeskiej kultury łużyckiej na stanowisku nr 3 w Mokrzyszowie, pow. tarnobrzeski
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Ligoda, Joanna; Adamik-Proksa, Joanna
    Osada na stanowisku nr 3 w Mokrzyszowie, mimo niewielkiego zakresu przestrzennego badań oraz pewnych braków dokumentacyjnych, z całą pewnością warta jest uwagi. Analiza odkrytych materiałów, nie funkcjonujących dotąd w literaturze, wskazała na istnienie tu dwóch horyzontów osadniczych, które powiązano z kulturą trzciniecką i tarnobrzeską kulturą łużycką. Szczegółowa prezentacja zarejestrowanych źródeł poszerza zatem katalog stanowisk tych kultur w Polsce południowo-wschodniej, a zwłaszcza obszaru prawobrzeża w rejonie dolnego odcinka górnej Wisły. Jest to o tyle istotne, gdyż materiały kultury trzcinieckiej nie są w tym regionie silnie reprezentowane i omówiona tu osada wypełnia istotną lukę w zakresie rozpoznania tutejszych struktur osadniczych tego czasu. Jednocześnie, wyznacza ona nowy, niepotwierdzony do tej pory w wyniku badań powierzchniowych mikroregion (?) osadniczy ludności trzcinieckiego kręgu kulturowego. Z kolei osada tarnobrzeskiej kultury łużyckiej wpisuje się w istniejącą już w tym obszarze lokalną sieć osadniczą, stając się – jako jedna z niewielu przebadanych osad regionu – punktem odniesienia do funkcjonujących tu układów, a zwłaszcza dla – omówionego już w literaturze przedmiotu – nieodległego cmentarzyska ciałopalnego na stanowisku nr 2 w Mokrzyszowie.
  • Item type: Pozycja ,
    O nieznanych i mało znanych znaleziskach szpil z główką w kształcie tarczki spiralnej z terenu Lubelszczyzny
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Małgorzata Kłosińska, Elżbieta
    Ze względu na fakt, że szpile z główkami w formie tarczki spiralnej (tarczek spiralnych) to na Lubelszczyźnie znaleziska rzadkie i pozyskane bez kontekstu, trudno jest się wypowiadać na temat zasięgu ich występowania oraz ustalać datowanie. Jedynie w przypadku znalezisk z Gródka, stan. 1D, Lubartowa – dzielnica Jacek i Kolemczyc możemy przypuszczać, że pochodzą z wczesnej epoki żelaza, z ostrożnym wskazaniem na młodszy odcinek tego wycinka pradziejów.
  • Item type: Pozycja ,
    Materiały krzemienne ze stanowisk nr 1A, 1B oraz 3 w Gródku, pozyskane w 1952 roku, ze zbiorów Muzeum Zamojskiego w Zamościu
    (Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, 2024-12) Florkiewicz, Iwona; Koman, Wiesław; Wawrzczak, Maciej
    Badania na terenie miejscowości Gródek mają stosunkowo długą tradycję. Od lat 50. ubiegłego stulecia ukierunkowane były na rozpoznanie przede wszystkim okresu wczesnego średniowiecza. Niejako przy okazji odkryto jednak miejsca związane z pozostałościami po pradziejowej eksploatacji terenu. Prezentowana tu niewielka kolekcja materiałów krzemiennych pochodzi z trzech stanowisk: Gródek 1A, 1B oraz 3. Materiały, pozyskane w latach 50. XX w. nie były wcześniej publikowane, a ich słabością jest usytuowanie przestrzenne w ramach stanowisk. Były one znalezione przede wszystkim w warstwach humusowych, a także w obiektach, jednakże na złożu wtórnym. Powoduje to znaczące trudności w analizie i próbie przyporządkowania chronologiczno-kulturowego. W świetle powyżej podanych informacji w materiale krzemiennym stanowiska 1A wyróżniono wyroby przypuszczalnie związane z eneolitem (ryc. 2:1; 2:7) i materiały pradziejowe (neolit – epoka brązu) (ryc. 2:3–6,8). Stanowisko 1B dostarczyło tylko jednego przedmiotu (ryc. 2:2), który w sposób budzący pewne wątpliwości przypisano do EB. Stanowisko nr 3 z kolei (ryc. 3) może również reprezentować przykład krzemieniarstwa neolitycznego i eneolitycznego (ze wskazaniem na młodsze społeczności naddunajskie, tj. KM i KL-W). Pomimo pewnych wątpliwości w kontekście chronologii i przynależności kulturowej, opisywane materiały z całą pewnością uzupełniają stan badań i wiedzy na temat zasiedlenia danych miejsc w pradziejach.